Pokazywanie postów oznaczonych etykietą silent civilian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą silent civilian. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 stycznia 2011

MUZYKA - Podsumowanie roku 2010 w oczach Marcina : część 3/3

  Wczoraj, a raczej dzisiaj w nocy miałem przyjemność zaprezentować pierwszą dziesiątkę mojego  TOP 20 minionego roku. Aby zakończyć już etap podsumowań, dzisiaj ostatnie dziesięć pozycji.

10. O.S.T.R. - Tylko dla dorosłych
  Zaczynamy od najlepszego hip-hopowego albumu 2010 w Polsce. Adam pracował nad nim przez 6 długich lat, ale nie przeszkodziło mu to w międzyczasie wydać szeregu innych krążków (średnio co rok), więc brzmi to ciut zabawnie. Jednakże ''TDD'' to bardzo udany album, a wyróżnia się również tym, że jest pierwszym krążkiem z kręgu hip-hopu, który posiada koncept. Może nie jest on zbyt wymyślny i ciekawy, ale jest inteligentnie zrobiony i prowadzi nas do nagrody w postaci bonusowej płyty z kolejnymi osiemnastoma kawałkami, które wcale nie odbiegają poziomem od podstawowej zawartości płyty ba, niektóre są nawet sporo lepsze. Polecam.

9. Soulfly - Omen
  Od czasów ''Prophecy'' Soulfly wciąż ma jeszcze dużo do powiedzenia. W porównaniu z poprzednimi albumami tej formacji, ''Omen'' jest po prostu krótki. Niestety zbyt krótki i chciałoby się jeszcze upchać na niego ze 3 czy 2 kawałki, gdyż zespół zabrał nam co najmniej z 15 minut przyjemności. Pan Cavalera z zespołem znów nie dali nam powodów do zawodu i można liczyć tylko na to, że ich kolejne dokonanie będzie troszkę dłuższe od ostatniego krążka. W pełni zasłużone miejsce dziewi.




8. Silent Civilian - Ghost Stories
  Na ''Ghost Stories'' czekałem od 2007 roku, a kiedy już doszły mnie słuchy o dacie jego premiery, to tylko rwałem sobie włosy z głowy gdy ta była notorycznie przekładana. Jednak w końcu drugie dziecko ekipy z Miasta Aniołów ujrzało światło dzienne. Jeszcze przed premierą typowałem Silent Civilian na mój TOP 5, jednak konkurencja okazała się za mocna, jak i płyta nie dała mi aż takiej satysfakcji. Mimo tego większa część utworów z ''Ghost Stories'' zwyczajnie miażdży, że wymienię w tym miejscu choćby ''Sustenance'' czy ''Murder One'', dlatego tylko, a może aż miejsce ósme.


7. Stone Sour - Audio Secrecy
  Jeden z tych albumów, o których premierze nie miałem zielonego pojęcia, dopóki nie stała się faktem, jednak już od pierwszych odsłuchań nieziemsko mi się spodobał. Pokochałem chwytliwe refreny i piękne melodie zawarte w utworach utrzymanych w konwencji alternatywnego rocka/metalu, które jak najlepszy kelner serwuje nam Corey Taylor z resztą Stone Sour. Utwory takie jak ''Dying'', ''Hesitate'' czy ''Miracles'' przywołują wiele wspomnień. Magiczna płyta.




6. 36 Crazyfists - Collisions and Castaways

  Dwa lata temu najgorętsza metalcore'owa ekipa rodem z mroźnej Alaski wydała swój najlepszy album, więc oczekiwania co do ich nowych dokonań były bardzo wysokie. Nie udało się podbić poprzeczki, jednak w zamian za to otrzymaliśmy album zgoła inny i co najlepsze niewiele słabszy od poprzednika. ''Collisions and Castaways'' klimatami odbiega od typowego metalcore'u, choć i tego również wcale nie brakuje (''Whitewater'', ''Reviver''). Dzięki temu trochę innemu obliczu, płyta bardzo mnie zaskoczyła i uszczęśliwiła, więc wylądowała ostatecznie na miejscu szóstym.

5. Machinae Supremacy - A View from the End of the World

  No to pierwsza piątka, którą otwiera szwedzki Machinae Supremacy. Choć ''AVftEotW'' wyszedł bardzo blisko końca minionego roku, to i tak zdążył jeszcze ostro namieszać w moim rankingu, czego efektem jest tak wysoka pozycja. Ale nie ma powodów do zdziwka. Tak soczyście elektronicznego i dziwnego, a zarazem tak zaskakująco dobrego albumu nie słyszałem już dawno.  To zachęciło mnie do zagłębienia się we wcześniejszą twórczość ''MaSu'', co na pewno umili mi czas w oczekiwaniu na ich nowy krążek.


4. As I Lay Dying - The Powerless Rise

  As I Lay Dying należy do grona tych zespołów, których twórczość z płyty na płytę praktycznie się nie zmienia, jednak wciąż potrafi bardzo pozytywnie zaskakiwać. Tak samo było z ''The Powerless Rise'', które dało mi potężnego metalcore'owego kopa, a kawałki takie jak ''Vacancy'', ''Anger and Apathy'' czy singlowy ''Parallels'' na długi czas wlazły mi do głowy, czego efektem były moje niekończące się podśpiewki (z reguły pod nosem). Wielki sukces chłopaków pod wodzą Tima Lambesisa, jak i kolejny producencki sukces Adama Dutkiewicza, który dowodzi, że w gatunku muzyki metalcore'owej jest jedną z najważniejszych person. Kolejny przykład, że Polak (co z tego, że tylko z pochodzenia) też potrafi.

3. Gentleman - Diversity
  Ten album spadł na mnie jak grom z jasnego nieba. Nawet w najmniejszym stopniu nie spodziewałbym się, że może on wyjść właśnie wtedy, kiedy się pojawił. Nie jest to Gentleman w starym stylu, bowiem nowy krążek się ''zelektryzował'', jednak owy eksperyment wypadł wyśmienicie. Na dodatek mamy prawie 30 premierowych utworów. Oczywiście nie wszystkie stoją na najwyższym poziomie, jednak mimo tych kilku uchybień, płytę z czystym sumieniem umieszczam na miejscu trzecim. Mało jest białych wykonawców reggae, którzy potrafią być tak wyraziści jak Gentleman, a jeszcze mniejsza liczba z nich (lub nawet żaden) potrafi mu dorównać.

2. The Sorrow - The Sorrow
  Pewnie większość z czytających w tym momencie to podsumowanie, nie wie z czym ma obecnie do czynienia. Otóż The Sorrow jest zespołem metalcore'owym, który co ciekawe, pochodzi z Austrii. Jak do tej pory wydał 3 płyty i idzie w jak najlepszym kierunku do zrobienia wielkiej kariery w swojej dziedzinie muzyki. Wystarczy sięgnąć po starsze albumy, by zobaczyć jak ogromne postępy zrobił zespół na swoim najnowszym wydawnictwie. I między innymi za to należy im się miejsce drugie w moim zestawieniu, a nie np. As I Lay Dying, które przecież również stworzyło coś piekielnie dobrego. Jednak ''The Sorrow'' to wielki krok do przodu w procesie twórczym Austriaków, jak i metalcore stojący na najwyższym poziomie, którego nie powstydziliby się najwięksi giganci tego gatunku. Mocno wierzę, że zespół nie wyczerpał jeszcze swoich pomysłów i w przyszłości stworzy jeszcze lepsze dzieło.

1. Parkway Drive - Deep Blue
  Ten album znam na pamięć. Od pierwszych sekund wprowadzenia do ostatnich dźwięków morderczego ''Set to Destroy''. Nie ma sensu się o nim rozpisywać, po prostu od końca czerwca ''Deep Blue'' bez problemu poradził sobie z konkurencją i usadowił się wygodnie na czubku mojego podsumowania. Przed chłopakami z Australii ogromne wyzwanie, aby stworzyć przynajmniej coś równie dobrego jak ta płyta. Myślę, że mogą mu podołaćm, gdyż mają wielki potencjał, który na pewno szybko nie zgaśnie. A na razie pozostaje mi tylko bić brawo ich dotychczasowym dokonaniom, w szczególności tym nowszym. Płyta, która sprawia, że metalcore jest dla mnie tym czym jest i dodaje chęci do dalszego ''grzebania'' w tym gatunku, mimo iż jest tak typowy i tendencyjny.


  Na tym kończę swoje podsumowanie i zamykam ostatecznie muzyczną kwestię minionego roku. Pora ''wrzucać na ruszt'' nowe albumy, a w tym roku na pewno również znajdzie się ich pokaźna liczba. Trzeba tylko mieć nadzieję, że anno domini 2011, będzie przynajmniej w takim samym stopniu dobry jak jego poprzednik.

środa, 19 stycznia 2011

MUZYKA - Podsumowanie roku 2010 w oczach Bartka: część 2/4


To druga część bartkowego podsumowania, które zaczyna się w tym miejscu - dop. Adam


20. The Black Noodle Project – Ready To Go

Pierwszą „dwudziestkę” otwiera nam francuska formacja The Black Noodle Project. Muszę szczerze przyznać, że wobec tego albumu miałem bardzo duże oczekiwania i pomimo faktu, iż „Ready To Go” jest albumem dobrym, to liczyłem na nieco więcej ze strony Jeremie’go Grimy. Trzeba jednak wspomnieć, że na nowym albumie „Czarnej Kluski” wciąż mamy oryginalne połączenia muzyki w klimatach Pink Floyd z cięższymi rockowymi czy nawet metalowymi elementami, choć nie jest to już tak odważna „wariacja”, jak w przypadku najlepszego w dorobku francuzów albumu „Eleonore”.







 19. Strachy Na Lachy – Dodekafonia

 Tego albumu w moim zestawieniu raczej się nie spodziewałem, a mimo to dość nieoczekiwanie się pojawił. Nie można powiedzieć, że znikąd, gdyż głos Grabaża dawniej znanego z Pidżamy Porno od dawna dobrze znam i lubię, co też jest sprawą oczywistą. Strachy Na Lachy jednak są mi nieco bardziej obce od wspomnianego bandu, co jednak po zapoznaniu się z najnowszym ich dziełem, zmienić się musi jak najszybciej, gdyż „Dodekafonii” słucha się naprawdę bardzo przyjemnie.










18. Lao Che – Prąd Stały/Prąd Zmienny 

Jedną pozycję wyżej kolejny zespół pochodzący z kraju nad Wisłą, rzecz jasna z Polski. Lao Che klasyfikuje się mianem muzyki „crossover”, co dość dobrze oddaje charakterystykę zespołu, który łatwy do zdefiniowania na pewno nie jest. Mimo wszystko trzyma się to gdzieś w konwencji szeroko pojętej muzyki rockowej, raczej tej lżejszej, aczkolwiek trzeba zaznaczyć, iż „AC/DC” słucha się dobrze od początku do końca. Najlepszy album jaki do tej pory nagrało Lao Che.








17. Silent Civilian – Ghost Stories

Drugi po „Rebirth Of The Temple” album amerykańskiej grupy Silent Civilian, jest płytą, na którą fani zespołu musieli czekać aż cztery lata. Fakt, po debiucie raczej im się nie spieszyło, ale można być usatysfakcjonowanym słuchając „Ghost Stories”, bo jest to dawka naprawdę dobrego metalcore’u pochodzącego prosto z miasta aniołów.










16. Korn – Korn III:Remember Who You Are 

Już sam tytuł nowego Korna pokazuje, że  w końcu mamy pewnego rodzaju powrót do korzeni zespołu. Nie ma tutaj żadnego „dziwaczenia”, jak na ostatnich albumach, co zdecydowanie jest plusem dla Korna i ich najnowszej płyty. Do tego są panowie w znakomitej formie koncertowej o czym miałem okazję się przekonać w Katowicach na Metal Hammer festiwal, gdzie Korn był główną gwiazdą wieczoru. Szkoda tylko, że nie zagrali wielu kawałków z nowego, naprawdę dobrego albumu.









15. Rage – Strings To A Web

Pisałem wcześniej o zespole Motorhead, który wydał w minionym roku swój dwudziesty album studyjny. Niemiecki Rage jest jednak niewiele gorszy, gdyż „Strings To A Web” jest już dziewiętnastym studyjnym dokonaniem tego bandu. To naprawdę duże osiągnięcie wydawnicze, co idzie w parze z jakością ich nowego krążka. Duża dawka bardzo melodyjnego heavy metalu na czele z kapitalnym „Empty Hollow” – najlepszy niemiecki album roku 2010.








14. Soulfly – Omen

Temu zespołowi od czasów albumu „Prophecy” żadna wpadka się nie przytrafiła. Tym razem również nie ma o tym mowy, gdyż „Omen” to świetny, bardzo metalowy album. Jest na nim bowiem wszystko, co na Soulfly’owym longplay’u być powinno. Zaczyna się, jak zwykle zresztą „z kopyta” za sprawą „Bloodbath & Beyond” – kończy tradycyjnie lekkim, instrumentalnym utworem „Soulfly VII”, gdzie „VII” oznacza oczywiście siódmy z kolei album pochodzącej z Belo Horizonte formacji.









13. Massive Attack – Heligoland

Pierwszy po siedmiu latach album prekursorów muzyki zwanej trip-hopem. Szczerze powiedziawszy dotąd nie słuchałem tego typu muzyki, przynajmniej nie siedem lat temu, lecz pod wpływem fascynacji zespołem Archive w celu poszerzenia swojego spektrum nadszedł czas, aby zapoznać się z twórczością zespołu Massive Attack. No i trzeba oddać im, że wiedzą, co robią, gdyż „Heligoland” urzeka klimatem i świetnymi nagraniami. „Szczęśliwa trzynastka” dla Massive Attack.









12. Therion –  Sitra Ahra 

Najlepszy szwedzki album roku 2010, co jest dla mnie nie lada zaskoczeniem, gdyż dotychczas moja znajomość zespołu Therion była niewielka. „Walczyłem” niegdyś z „Lepaca Kliffoth” oraz „Theli”, ale nigdy do końca nie przypadły mi do gustu. Teraz muszę powiedzieć, że po albumie „Sitra Ahra” patrzę na gatunek symfonicznego metalu zupełnie inaczej – bardzo dobry album i przepiękna okładka.










11. Demians – Mute

Kolejne niewielkie zaskoczenie, gdyż podejrzewałem, iż najlepszym albumem z Francji będzie w tym roku The Black Noodle Project. Okazało się jednak inaczej. O sensacji nie ma tutaj jednak mowy, bowiem Demians - multiinstrumentalista Nicolas Chapel, już debiutanckim albumem „Building An Empire” udowodnił, że ma ogromne pojęcie, jak tworzy się klimatycznego progresywnego rocka. Wielkie brawa.

 Ostatnią dziesiątkę podsumowania można poznać klikając o, tutaj